Można wiele pisać o „świątecznej bieganinie”, o wyścigu na najlepszą
świąteczną promocję albo poszukiwaniu najpiękniejszej choinki.
Tak niestety z nami jest...
Nie tylko od święta.
Świat narzucił nam bieg jako coś normalnego, jako styl życia.
Ale czy to naprawdę coś normalnego?
Patrząc na Jezusa i Jego Słowo można stwierdzić, że owszem - zachęca
nas do ruchu, do dynamizmu (jak w dzisiejszej Ewangelii), ale nie do
gonitwy. Znajduję to chociażby w serdecznym „pójdź za mną” (a nie
biegnij), czułym „troszczysz się i martwisz o wiele, a potrzeba tak
mało lub tylko jednego” (mało, jednego, a nie wszystkiego).
Niezwykłość naszego ZATRZYMANIA objawia się właśnie w tajemnicy
Świąt, które przed nami. Sam fakt, że Maryja
i Józef szukali miejsca, aby się ZATRZYMAĆ jest także bardzo
wymowny. W tym zatrzymaniu, wpatrzeni w Boga, zajmowali się tylko
Nim i tym, co rzeczywiście ważne – mimo bardzo trudnych okoliczności
i pokusy, by chcieć zająć się wszystkim (teraz chyba rozumiemy,
dlaczego Józef się zgodził, by Jezus urodził się na sianie…).
Może to dla nas zachęta? Spróbować zapatrzyć się w Jezusa, który
jako jedyny niesie prawdziwy pokój serca, prawdziwą radość i
wolność...
Wiesz? Nie zrozumiesz tego, jeśli nie zwolnisz. Umknie Ci zbyt
wiele, jeśli nie zwolnisz. A kiedy spokojnie bez gonitwy pochylisz
się nad Miłością to doświadczysz, że tylko ona naprawdę ubogaca
nasze życie...
Asia